Lifestyle Zdrowie i uroda

Czy potrzeba czegoś więcej niż maty do praktyki jogi?

Nie będę Was trzymać w niepewności, bo w teorii — nie potrzeba. Jakby się uprzeć, to nie potrzebujecie nawet maty, przecież wystarczy kawałek wolnej podłogi. Żyjemy jednak w takich czasach, że mamy komfort korzystania z pomocy w różnych czynnościach (nie mylić z ułatwiaczami). Nie ma w tym nic złego — przynajmniej według mnie. Dlaczego?


Joga towarzyszy mi każdego dnia — nie tylko w formie ćwiczeń, ale i zawodowo. Do tego postu zainspirowali mnie “jogowi puryści” – czyli osoby, które są wierni zasadzie “do jogi nie potrzeba nic więcej, tylko Twoje ciało i umysł”. Cała reszta jest zbędna i tylko nakręca konsumpcjonizm. Czy aby na pewno? Podzielę dla Was dzisiaj akcesoria do jogi (i całego zdrowego trybu życia) na trzy kategorie. Pierwsza z nich to kategoria z serii…

Akcesoria, bez których nie wyobrażam sobie praktyki

Są to maty do jogi oraz klocki do jogi.

Mata do jogi

Umówmy się , tak jak pisałam na samym początku, bez maty w teorii da się ćwiczyć. Jak to się potocznie mówi “wszystko się da, wystarczą chęci”. Jednak czy próbował ktoś kiedyś ćwiczyć cokolwiek na ziemi na klęczkach? Nawet zwyczajne ćwiczenia, niekoniecznie jogę! Albo próbował leżeć dłuższy czas na ziemi, mając nawet najmniejsze problemy z kręgosłupem? Dla mnie, bez maty, nawet zwykły lotos jest ciężki, bo najzwyczajniej w świecie bolą mnie kości i za nic nie potrafię się skupić na pranayamie (oddechu), bo jedyne, o czym myślę, to kiedy koniec — bo boli.

Moją pierwszą matą była mata korkowa do jogi o grubości 5 mm — czyli jak na matę jest dosyć gruba (najbardziej klasyczna grubość maty do jogi to 3 mm). Taka grubość jest łagodna dla moich kości i kolan (z jednym z kolan mam problemy i chodzę regularnie na fizjoterapię), a jednocześnie pozwala mi zachować stabilność podczas podstawowych asan. Jedyną wadą jest to, że po rozłożeniu ciężko ją wyprostować (początek i koniec maty nadal się zawijają).

Tutaj chciałabym przytoczyć sytuację, kiedy to dowiedziałam się, co wpływa między innymi na cenę mat do jogi i dlaczego nie są tak tanie, jakbyśmy chcieli. Swoją pierwszą matę kupiłam ze sklepu sportowego (nie stricte jogowego). W opisie było, że jest korkowa i kosztowała około 130 zł). Odezwał się we mnie duch oszczędności i kupiłam ją. Na początku była ok, jednak po kilku miesiącach użytkowania okazało się, że jej materiał jest nieco “oszukany” i nie do końca ekologiczny.

Pewnego razu robiąc Powitanie Słońca, przy asanie Chaturanga Dandasana (dla tych nie w temacie taka pozycja podobna do “planków”), przy której twarz jest dosyć blisko maty, zauważyłam w niej dziwne prześwity. Okazało się, że pod cieniutką warstwą korka (zdecydowanie za cienką jak na 5 mm matę) są pewnego rodzaju plastikowe nici, z których złożone jest całe wnętrze. Okazało się, że producent nieco minął się z prawdą w opisie produktu.

Nie zrozumcie mnie źle! Zdaję sobie sprawę, że część produktów ma wywindowane ceny, bo płaci się za markę albo za wzór. Jeśli jednak chcecie mieć matę do jogi z dobrego i nietoksycznego materiału, zapewniającą dobrą przyczepność do podłoża i komfort użytkowania, wytrzymałą i na dodatek przyjazną dla środowiska — nie zapłacicie za nią 100 zł. Maty z tej półki zaczynają się od 250 zł w górę. Drogo? Może. Jednak dla mnie mata to inwestycja. Nie jest to produkt, który kupujesz co miesiąc. Jeśli jest dobrej jakości, będzie służyć Wam lata! Z perspektywy czasu nie jest to już taki wielki wydatek, prawda? 🙂

Klocki do jogi

Są przeróżne! Drewniane, korkowe, piankowe… nieco bardziej owalne lub z prostymi wykończeniami krawędzi, ciężkie i lekkie. Siłą rzeczy ich przedział cenowy też jest spory. Najdroższe z nich są zazwyczaj te z naturalnego drewna (buk, dąb, sosna), następnie mamy korek i najtańszą piankę (też najlżejszą — dlatego jest ona wybierana przez podróżujące osoby). Sama jestem fanką drewnianych z delikatnie zaokrąglonymi krawędziami. Są przyjazne dla środowiska,  zapewniają najlepszą stabilność i są przyjemne dla ręki. Nie podróżuję z nimi, więc ich ciężar nie stanowi dla mnie problemu.

Dlaczego są dla mnie nieodzownym elementem praktyki? Bo nie jestem joginem, który ćwiczy od lat i jest w stanie wykonać każdą asanę w mgnieniu oka. Dla mnie nadal wiele pozycji jest jeszcze niedoścignionych w swojej pełnej formie. Bez klocków do jogi byłyby one dla mnie nie do wykonania, a w najlepszym wypadku, stałyby się uciążliwe i frustrujące. A przecież nie o to chodzi w jodze. Joga ma być drogą komfortową, bez cierpienia i zdenerwowania. Dodatkowo klocki dają mi wspomnianą wcześniej stabilność, która buduje się stopniowo, bez pośpiechu. Prawdopodobnie prędzej czy później nie będą już dla mnie koniecznością, ale dla początkujących adeptów jogi są bardzo, ale to BARDZO pomocne! Kolejna kategoria to…

Akcesoria, które dużo pomagają, ale nie są niezbędne

Wałki do jogi, poduszki na oczy, siedziska do medytacji, paski, dedykowane ubrania.

Wałki do jogi, woreczki i siedziska do medytacji

Wszystkie są w tej kategorii, bo w bardzo prosty sposób można je zastąpić rzeczami, które znajdziemy w każdym domu. Wałkiem może być zwinięta kołdra. Najprostszy woreczek na oczy można uszyć samemu z materiału i dokupić dowolne wypełnienie. Za siedzisko do medytacji może posłużyć ci poduszka lub ponownie — zwinięty koc lub kołdra.

Wałki cudownie spełniają się w pozycjach relaksujących (takich jak na przykład Balasana, czyli pozycja dziecka) lub w pozycjach odwróconych (jak w Viparita Karani).

Woreczki na oczy z dodatkiem naturalnej gryki lub pestek wiśni cudownie sprawdzają się podczas Savasany, lub zwykłego relaksu. Dodatkowo można je podgrzać lub schłodzić, dzięki czemu przyniosą ulgę przy opuchliznach, zbiciach ciała, lub jako kompres na spuchnięte oczy czy czoło (przy bólu głowy). Często są wypełnione suszonymi roślinami, takimi jak lawenda.

Siedziska (poduszki) do medytacji są turbo pomocne przy zachowaniu poprawnej i wygodnej pozycji przy medytacji. Pozwalają na zachowanie prostego kręgosłupa i właściwego ułożenia miednicy. Zdecydowanie poprawiają komfort podczas długich sesji 🙂

Paski są bardzo pomocne przy np. pogłębianiu skłonów i skrętów, jednak… nie potrzeba drogiego, dedykowanego paska do jogi. Wystarczy zwykły pasek materiałowy lub szerszy kawałek długiego materiału.

Ubrania

Zarówno podczas praktyki jogi, jak i po prostu podczas ćwiczeń warto zadbać o komfort naszego ciała i skóry. Bardzo ważna jest dla mnie swoboda ruchu. W czasie praktyki daję z siebie wszystko, dlatego zazwyczaj ograniczam swoją odzież do sportowego biustonosza oraz krótkich spodenek lub majtek — mam ten komfort ćwiczenia w domu. Jednak w szufladzie zawsze mam dwie pary legginsów oraz kilka bluzek na wypadek sesji poza domem.

Odzież podczas ćwiczeń jest bliżej Twojej skóry, niż mata — dlatego warto zastanowić się “w co się pocisz” i co może, pod wpływem ciepła ciała dostać się na skórę lub nawet w jej głąb. Dlatego oczywiście spokojnie możesz obejść się bez ubrań dedykowanych pod jogę. Czy jednak będziesz komfortowo ćwiczyć pozycje z “z głową w dół”, kiedy to t-shirt zacznie zsuwać ci się na głowę? Albo, kiedy to okaże się, że kompletnie nie przepuszcza powietrza i gotujesz się z przegrzania?

Dlatego tak ważne jest zwrócenie uwagi na materiał, z którego wykonane jest ubranie do ćwiczeń. 100% len, bawełna czy muślin nigdy nie będą kosztować tyle, co poliester — nie ma co się łudzić. Dlatego, jeśli chodzicie na zajęcia jogi do szkół, warto zainwestować w ubrania, w których bez skrępowania zrobicie każdą pozycję, a przy okazji wasza skóra nie będzie cierpieć.

Skarpetki do jogi są stosunkowo nowym produktem, ale już mają swoich fanów w zimowych miesiącach. Są dwa rodzaje skarpetek do jogi. Pierwsze to zwykłe stopki, ale z antypoślizgowym podłożem, a drugie to skarpetki bez palców — pozostawiają przyczepność, a przy okazji zmarzluchy nie cierpią 🙂 Ja fanką nie jestem, bo podczas jogi i tak się rozgrzewam, więc nie wyobrażam sobie potrzeby grzania stóp. Jednak to ja. A skoro powstał taki produkt, to musi być na niego rynek.

Jak widać, akcesoria z tej kategorii nie są must have, jednak warto się nad nimi zastanowić. W końcu trzecia kategoria…

Akcesoria zbędne, ale cieszące oko i łechtające naszego wewnętrznego estetę

Są to wszelkiego rodzaju świece, kadzidła, male do medytacji, plakaty z asanami, kamienie

Sama jestem turbo miłośniczką świec sojowych, za to za kadzidłami nie przepadam (próbowałam przekonać się do Palo Santo lub Szałwii — niestety w ogóle się nie polubiły z moim nosem). Kocham za to świece sojowe (Opium z serii Natura Rzeczy ukradło moje serce), bo węch jest chyba moim dominującym zmysłem. Jestem bardzo wrażliwa na nieodpowiadające mi zapachy, a te przyjemne potrafią wprowadzić mnie w znakomity nastrój. Zdecydowanie uprzyjemniają mi wieczorny relaks, savasanę czy medytację i wprowadzają piękny, nierealny klimat do pomieszczenia.

Dla osób medytujących z mantrami — male (różańce modlitewne) na pewno są pomocne. Moja medytacja opiera się na skupieniu na pranayamie i poczuciu każdej części z osobna. Nie byłam nigdy fanką mantr, dlatego male wylądowały w tej kategorii. To samo dotyczy kamieni naturalnych. To dla mnie zbyteczny luksus.

Wszelkiego rodzaju dekoracje z motywem jogowym (platay, figurki itp.) — z przyczyn oczywistych są na końcu listy. Plakaty z sekwencjami asan – są ciekawe, ale moim zdaniem średnio praktyczne. Dlaczego? Dla osób początkujących będą niewystarczające (nie zwrócą uwagi na szczegółowe elementy asan czy dokładnego ułożenia ciała) – zdecydowanie lepiej zaczynać praktykę przy filmach wideo, na których nauczyciele w czasie praktyki tłumaczą, na co zwrócić uwagę. Dla już bardziej zaawansowanych — będę zbędne, bo Ci mają już wszystko w małym palcu. Nie potrzebują tego na ścianie 😉

Kategoria dodatkowa

Potrzebna jest ta dodatkowa kategoria, dla “pomocy naukowych”. Czyli wszelkiego rodzaju książki, magazyny, subskrybcje portali jogowych. Sama uwielbiam książki o tematyce jogowej oraz subskrybuję kilka kanałów na You Tubie i jeden portal z wiedzą.

Moim zdaniem takie materiały dostępne na wyciągnięcie ręki to must have dla osób rozpoczynających drogę w świecie jogi. Są pomocne, ciekawe i popychają dalej w drogę odkrywania swojego ciała i jego granic 🙂

Podsumowanie

W jodze piękne jest to, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Nie ważne czy jesteś purystą, który wstaje o poranku i ćwiczy asany na pokrytej trawie rosą, czy gadżeciarzem, który ma w swojej kolekcji wszystko możliwe akcesoria i pomoce. Warto spróbować co Ciebie konkretnie kręci, co sprawia Tobie radość, co pcha Ciebie do przodu i rozwija Twoje zainteresowanie praktyką. Czy widzisz w tym coś duchowego i kamienie z paloną Szałwią pomagają Ci w medytacji, czy może dążysz do jak najlepszego wykonywania asan i najgłębszych skrętów, przy czym potrzebna Ci jedynie mata o dobrej przyczepności i nic więcej. To nieważne!

Joga pozostawia przestrzeń dla każdego i nie warto kogoś na siłę namawiać, że koniecznie potrzebuje zakupić najnowszy model klocka. Nie warto też kpić z innych, tylko dlatego, że ten klocek sprawia, że chętniej wchodzą na matę. Każdy z nas jest inny i niech każdy praktykuje tak, jak mu się to tylko podoba!

Na koniec tradycyjnie zostawiam Wam coś miłego dla ucha: piosenkę, przy której uwielbiam medytować. Nie pytajcie czemu, bo sama nie wiem. Po prostu działa na mój umysł 🙂

Trzymajcie się i tym razem… Namaste!
Kamila

Może Ci się również spodobać...