Kamila Kultura Lifestyle W duszy

Kultura po godzinach – Muzyka!

Czyli muzyka, którą kocham/lubię/szanuję. Taka co wywołała emocje lub sprawiła, że powróciła mi wiara w ludzki talent.


Serię dotyczącą kultury planowałam wprowadzić od podsumowania miesiąca, ale zrobiło mi się smutno na myśl o dziełach, które miałam okazję poznać wcześniej, a nie byłyby wspomniane, bo ociągałam się z postem. Więc potraktujmy to jako taki wstęp do kultury. Zacznijmy od muzyki — czyli podsumowania wszystkiego. Enjoy!

Ja lecę, nie spadam!

Bardzo polubiłam pierwszą płytę Natalii Nykiel Lupus EP. Przyznam, że po usłyszeniu Total Błękit z albumu Discordia już wiedziałam, że to będzie dobre! Dziewczyna się rozwija i wprowadza trochę rozruchu w nieco skostniały komercyjny rynek. Zgrabnie połączyła elektro ze stylem “radio friendly”. W samym albumie Discordia odeszła już w nieco bardziej odważne kawałki. Co do samego utworu Total błękit — jego najlepszą zaletą jest to, że każdy może zinterpretować go według siebie sięgając po skrajności. Spotkałam się z dwoma wyjaśnieniami piosenki. Dla jednej osoby była ona o samobójstwie. O tych kilku sekundach “przed skokiem”. Dla innej z kolei była o momencie, w którym człowiek sięga swoimi ambicjami ponad innych. O tej chwili strachu połączonej z radością, kiedy wie, że “leci” w nieznane, pozostawiając za sobą innych.

Zostawiam Was z właśnie z kawałkiem Total błękit a na deser hipnotyzujący cover (oryginał: Bat For Lashes) w wykonaniu Natalii – Laura.

To tylko słowa!

Jeden spośród najbardziej niedocenionych artystów — Krzysiek Zalewski. Jak dobrze, Miłość Miłość czy Luka – znam na pamięć i kocham. A ostatnio usłyszałam Przyjdź w taką noc z projektu “Zalewski śpiewa Niemena” i jedyne czego żałowałam to tego, że w tle były chórki. Bo nie wiem jak wasze wrażenia, ale moim zdaniem głos Krzyśka jest niesamowity sam w sobie. A Natalia i Paulina Przybysz (jak dobre nie byłyby z nich wokalistki) psuły mi ten efekt surowości, w którym Krzysiek jest najlepszy. Momentami ich ostre dźwięki zagłuszały przyjemność słuchania. Tak czy inaczej, żałuję. Żałuję, że nie zdecydowałam się na koncert tego projektu, na który bilety wyprzedały się jak świeże bułeczki. Nie mogę odmówić sobie również wspomnienia o coverze Nie pytaj o Polskę (oryginał – Obywatel G. C.) w wykonaniu Krzyśka Zalewskiego (klik).  Ta, jak i wiele innych piosenek, były dla mnie niemożliwe do coverowania.

Emocje, talent, interpretacja. Posłuchajcie!

Znajdź mnie tam gdzie +4822

Pomimo że Taco Hemingway wprowadził pierwiastek świeżości na polski rynek albumem Szprycer, to w moim serduszku zawsze największą nostalgię (hehe) wywołuje Umowa o Dzieło. Filip Tadeusz Szcześniak, bo tak właściwie nazywa się artysta, wyprowadza kawałki idealne na przechadzkę po mieście. Istne posty o codzienności, z którymi na pewno identyfikuje się nieco starsze pokolenie. Poza niekłamaną lekkością pióra możemy zanurzyć się w powolnym, głębokim i stylizowanym na “od niechcenia” tembrze głosu Taco, dla którego nie są przeszkodą elementy bardziej “śpiewane”. Taco z każdym albumem dojrzewa i próbuje nowych elementów, a jednocześnie po jednym przesłuchaniu jakiegokolwiek kawałka, nie pomylisz go z nikim innym.

Jutro jest dziś!

Nie, nie wszystkie kawałki Męskiego Grania mi podeszły. Wręcz można powiedzieć, że potraktowałam cały projekt mocno wybiórczo. Nie wszystko mi leży, ale jak już coś podejdzie, to wałkuję to dniami. Wszyscy muzycy to wojownicy w wykonaniu Waglewskiego, Maleńczuka i Abradab — pierwszy mój kontakt i od razu popłynęłam. Następnie było Jutro jest dziś od Kasi Nosowskiej i O.S.T.R. – miodzio. Głos Dawida Podsiadło rozłożył mnie na łopatki w jego interpretacji Co mi panie dasz, Nic nie może przecież wiecznie trwać czy Lipstick on the glass. Zawsze będę dostawała kopa energii przy Elektrycznym, w którym super robotę zrobiła Brodka.

Pewnie znalazłoby się jeszcze kilka pozycji. A ja zostawiam was z tymi:

Spinning Around

Uwielbiam odpalać sobie playlisty, na których lecą wykonawcy tacy jak Moloko, Modjo, Daft Punk, Sonique, Kylie Minogue, Sophie Ellis-Bextor, Jamiroquai, Fatboy Slim, Blur… i mogłabym tak wymieniać. Myślę, że po tych kilku artystach już ogarniacie, o czym mówię 😉 Ja wiem, że teraz mogą być dla niektórych “meh”. Dla mnie jednak kojarzą się z wchodzeniem do świata z buta. Dobre wspomnienia. Mam nadzieję, że poniższe kawałki wywołają je również u was 🙂

A co do pracy?

Zależy czym w danym momencie się zajmuję. Jeśli muszę skupić się na składzie tekstu, na wszystkich niuansach, szczegółach przy DTP… potrzebuję czegoś, co “wymasuje mi mózg” a przy tym nie rozproszy mojej uwagi. Regularnie wcielam się również w rolę “biurowego DJ-a” więc nie zawsze mam dowolność w mojej playliście. Wtedy mam swoje kanały na YouTubie, które sprawdzają się w obydwu przypadkach. Dosyć uniwersalne, nierozpraszające ambienty muzyczne, klubowe dźwięki. A wśród nich między innymi: MrDeepSense, Music Trap, TheSoundYouNeed, Majestic Casual.

Wydarzenie z 2018..

A konkretnie to Koncert Muzyki Filmowej: Hans Zimmer Tribute Show, który odbył się 11 lutego na Hali Torwar. Mieliśmy okazję nacieszyć uszy Polską Orkiestrą Radiową pod dyrekcją Macieja Sztora, Chórem Akademicki Politechniki Warszawskiej oraz niesamowitym głosem Anny Lasoty.

Wieczór rozpoczął się dawką emocji (a przynajmniej dla mnie) – muzyką z Gladiatora i wokalem Anny Lasoty. Łezki poleciały. Cóż poradzić, miętka jestem!

Następna była Incepcja, Batman, Człowiek ze stali, Interstellar. Batman i Człowiek ze stali nie wywołał we mnie większych emocji (co nie znaczy, że ta część koncertu nie była wartościowa). Incepcja i Interstelar były dla mnie małym zawodem, zwłaszcza ta druga pozycja. Czekałam z niecierpliwością na te słynne organy, których się niestety nie doczekałam. Wiem, że ciężko byłoby wtargać je na scenę, jednak zastąpienie ich innymi instrumentami mocno obniżyło ten najważniejszy punkt utworu.

Ostatni Samuraj, Kod da Vinci, Sherlock Holmes, Madagaskar, Król lew, Cienka czerwona linia, Twierdza, Karmazynowy przypływ, Pearl Harbor oraz Piraci z Karaibów. Tymi filmami zakończyliśmy festiwal. A teraz załóżcie słuchawki i… spróbujcie wyobrazić sobie to wszystko na żywo, na wielkiej hali z odtwarzanymi najważniejszymi scenami z filmów na ekranie. Miodzio!

Mam cichą nadzieję, że wpis pokazał komuś jakieś nieodkryte tereny. Jakie są wasze muzyczne miłości? 🙂

Trzymajcie się!
Kamila


Może Ci się również spodobać...