Zdrowie i uroda

Porozmawiajmy o hormonach – Clostilbegyt / Clomid / Clo

Dzisiaj minęły dokładnie cztery tygodnie od odstawienia przeze mnie terapii hormonalnej Clostilbegytem, która trwała dwa cykle (czyli dwa miesiące). Co to jest Clostilbegyt? Jakie są wskazania do jego przyjmowania? Jaki ma wpływ na naszą gospodarkę hormonalną? Jakie są jego skutki uboczne i ile trwają, aż w końcu najważniejsze – czy na pewno go potrzebujesz?


Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że będzie to wpis stricte dla kobiet, jednak nic bardziej mylnego. Dlaczego faceci również powinni się z nim zapoznać? Po pierwsze — zdarza się, że facetom też przepisywany jest Clostilbegyt. Po drugie — skutki Clo wpływają na ciało i na psychikę. Jeśli wasza dziewczyna / żona / siostra / mama / przyjaciółka / współlokatorka go przyjmuje, bardzo możliwe, że będziesz potrzebował zrozumieć niektóre jej zachowania, a ona będzie potrzebować wsparcia i wyrozumiałości z Twojej strony. Zaczynajmy więc!

Co to jest Clostilbegyt?

Syntetyczny lek pobudzający i boostujący organizm kobiety, a głównie owulację. Pod nazwą Clostilbegyt kryje się Cytrynian Klomifenu i odzierając go z naukowego bełkotu, jest to związek antyestrogenowy, selektywnie hamujący receptor podwzgórzowy wiążący estradiol. Dzięki produkcji gonadotropin wywołuje / wzmacnia owulację. Jest świetnie wchłaniany przez organizm i wykrywalny nawet po miesiącu od podania ostatniej dawki. Uwierzcie mi, to było najprostsze, skrócone wytłumaczenie działania tego leku. Lek jest dostępny wyłącznie na receptę i powinien być przyjmowany pod kontrolą lekarza w ściśle wyznaczonych dniach cyklu. Często po jego podaniu w wyznaczonym dniu przyjmuje się również jednorazowo zastrzyk Ovitrelle oraz w drugiej fazie cyklu Luteinę (boostującą progesteron). Clo zazwyczaj nie przyjmuje się dłużej niż 6 cykli (w Polsce) i 12 cykli (np. w Stanach).

Jakie są wskazania do przyjmowania Clostilbegytu?

Najważniejsza funkcja Clostilbegytu to leczenie niepłodności u kobiet spowodowanej brakiem owulacji. Jeśli Twoje cykle są nieregularne, ciężko jest określić fazy cyklu, nie występuje u Ciebie owulacja – prawdopodobnie zostanie przepisana Ci terapia Clo. Oczywiście przed przepisaniem tego leku, lekarz powinien zlecić monitoring cyklu oraz m.in. konkretne badania hormonalne, aby dowiedzieć się, jaka może być przyczyna braku owu. Idąc do lekarza (zwłaszcza prywatnej kliniki, za którą płaci się krocie) raczej ufa się, że lekarz wie, co robi. Niestety czasami jest to błędne myślenie.

Jaki wypływ ma Clostilbegyt na nasz organizm i gospodarkę hormonalną?

Wróćmy do hasła “antyestrogenowy” i jego wpływu na estradiol, o którym pisałam na początku. Czym jest ten estradiol? Jest najważniejszym z 3 hormonów z grupy estrogenów, które mają potężny wpływ na organizm. Odpowiadają za rozwój żeńskich narządów rozrodczych, wpływają też na stan psychiczny i emocjonalny człowieka oraz jego libido. Lista objawów, za które odpowiada za niski, bądź za wysoki poziom estradiolu jest gigantyczna i przerażająca.

Objawy nieprawidłowości w poziomie estrogenów: zaburzenia miesiączkowania, niemożność zajścia w ciążę, niepłodność. Osteoporoza i zanik drugo- i trzeciorzędowych cech płciowych. U kobiety pojawia się męska sylwetka ciała, dochodzi do obniżenia barwy głosu oraz pojawia się typowo męskie owłosienie. Obniżenie a nawet zanik libido. Problemy skórne (trądzik hormonalny), brak apetytu lub nasilony głód, problemy z włosami i paznokciami. Radykalne zmiany masy ciała, zwiększenie ryzyka wystąpienia zakrzepów i zatorów, napady migreny, zaburzenia funkcji wątroby, kamica dróg żółciowych oraz co za tym idzie- do żółtaczki. Nudności i wymioty, czasami pojawia się również uogólnione złe samopoczucie, obniżenie nastroju, depresja, psychoza paranoidalna, niepokój, wysuszenie śluzówek organizmu, wszystkie skutki występujące przy menopauzie.

Po przeczytaniu powyższych objawów większości z nas odechciałoby się eksperymentować z naszymi estrogenami. Łatwo wyobrazić sobie teraz, jaki wpływ może mieć przyjmowanie Clostilbegytu, kiedy poziomy estrogenów są w normie: rozregulowanie gospodarki hormonalnej.

Jakie są skutki uboczne przyjmowania Clostilbegytu?

Zgodnie z tym, czego można się spodziewać, skutki Clo w sporej części pokrywają się z tymi wywołanymi zaburzeniami poziomu estrogenów. Dodatkowo dochodzą skutki “przestymulowania” organizmu, tj.: olbrzymie powiększenie jajników, zespół hiperstymulacji jajników (OHSS), torbiele na jajnikach, ciąża mnoga (“wyhodowanie” więcej, niż jednego pęcherzyka w jajniku), jednoczesna ciąża wewnątrzmaciczna i pozamaciczna, ciąża ekotopowa, endometrioza, zaostrzenie istniejącej wcześniej endometriozy, zmniejszenie grubości endometrium.

Skutki uboczne mogą wystąpić, ale nie muszą i tak samo jest z ich trwaniem. U niektórych dziewczyn skutki uboczne, jeśli takie się pojawią, ustąpią od razu po odstawieniu tabletek. Inne będą potrzebowały tygodnia na to, aby organizm wrócił do normy. Jeszcze inne, będą się męczyć tygodniami – tak było w moim przypadku. Czasami niezbędna będzie interwencja lekarza, a nawet psychiatry.

Jakie są moje doświadczenia z Clostilbegytem?

Clo przyjmowałam dwa pełne cykle. Moje dawkowanie to 1 tabletka od 4 do 9 dnia cyklu. W pierwszym cyklu miałam uderzenia gorąca, ból jajników, wysuszenie śluzówek, nasilony trądzik hormonalny, migreny. To wszystko było to przebrnięcia, aż drugi cykl uderzył mnie tak, że nie wiedziałam, z której strony dostałam.

Z przyjęciem ostatniej dawki, poza skutkami z poprzedniego cyklu, zaczęłam odczuwać wahania nastroju. Na początku były one nawet stosunkowo zabawne, bo potrafiły zupełnie bez powodu popłynąć mi wodospady łez. Było to jednak mocno… organiczne? W sensie nie wpływało to szczególnie na smutek. Bywałam rozdrażniona i czepliwa. Nic czego nie dałoby się znieść. Z każdym dniem było niestety gorzej. Zaczęły pojawiać się potężne stany depresyjne i nie mówię tu o smuteczkach i małych łezkach. Mogę śmiało powiedzieć, że chyba w całym swoim życiu nie odczułam tak przejmującego uczucia bezsensu, głębokiego smutku i depresji. Trwało to nieustannie przez cztery tygodnie.

Po trzech tygodniach stwierdziłam, że ktoś musi mi pomóc i poszłam do jednej z najlepiej ocenianych endokrynolog w Warszawie. Psim swędem dostałam się do niej na wizytę, bo ktoś akurat się wypisał. Czego się dowiedziałam? W pierwszej kolejności endo przeprowadziła potężny wywiad, przestudiowała moje wszystkie dotychczasowe wyniki badań oraz wszystkie zalecenia. Po wszystkim nastąpiła wymiana zdań:

Endo: Jakie więc ma Pani problemy z owulacją? Nie występuje? Jest rzadka? Nie regularna?
Ja: Nie mam żadnych. Wszystko jest tak, jak być powinno i jest to potwierdzone przez lekarza.
Endo: To dlaczego został Pani przepisany Clostilbegyt?
Ja: Nie wiem, takie było zalecenie lekarza. Rutynowe działanie z tego, co wiem.
Endo: … aha.

Okazało się, że niestety diagnostyka problemów medycznych leży nie tylko na poziomie NFZ, ale również w prywatnych klinikach. Przy moich wynikach badań hormonów, które były w normie, nie powinnam otrzymać nic, co może je rozregulować, tak jak zrobił to Clo.

Dodatkowo dowiedziałam się, że na skutki uboczne narażone są zwłaszcza osoby, które mają problemy immunologiczne – w moim przypadku podwyższone TSH, na które przyjmuje Letrox. Dlatego też jeden z hormonów tarczycy anty-TG skoczył trzykrotnie ponad normę, po pierwszym cyklu brania Clo. Pani endokrynolog uświadomiła mnie, że lekarz, widząc taki skok hormonu po pierwszym cyklu brania leku, powinien go natychmiast odstawić. Ja dostałam receptę na kolejne dawki.

Po jakim czasie minęły skutki uboczne w moim przypadku?

Jeszcze nie minęły. Mogę powiedzieć, że jest lepiej. Jednak nie idealnie. Stany depresyjne się zmniejszyły – nie są ciągłością. Mam teraz spadki i górki nastroju. Potrafię o 10:00 być całkiem zadowolona, a o 10:15 płakać i mieć dość wszystkiego. Nadal borykam się z bolesnym trądzikiem hormonalnym. Sukcesywnie wracam do mojej wagi sprzed Clo, bo w ciągu trzech tygodni schudłam prawie 5 kg. Przy mojej wadze (52 kg przy 165 cm wzrostu) zejście poniżej 50 kg było mocno zauważalne.

Jak poradziłam sobie ze skutkami ubocznymi? 

Czas – można oczywiście pomóc swojemu organizmowi w regeneracji i walce z unormowaniem hormonów, jednak wszystko wymaga czasu. Cierpliwość i wiara, że to minie.

Odpowiednio dobrane suplementy – pani endokrynolog w moim przypadku poleciła mi Selen, Ovarin oraz witaminę D3.

Dieta – wiadomo, że w takim stanie nie chce się jeść i czasami za żadne skarby nie da się w siebie nic wmusić. Dlatego czekałam na jakikolwiek skok nastroju, aby w jego czasie zjeść ile tylko dam radę. Odstawiłam białe pieczywo, kawę (która podwyższa hormon stresu), słodycze i przetworzoną żywność. Postawiłam na warzywa, owoce, białko, siemię lniane (bo fitoestrogeny) i dużo, DUŻO wody.

Codzienna aktywność – wiadomo, nie chcesz ruszać się z łóżka. Czasami jest to ponad Twoje siły. Warto spróbować zmusić się do ruchu i do wykonywania codziennych zajęć. Mogą to być na początku krótkie spacery – może z psem? 10 minut delikatnej gimnastyki – u mnie sprawdziła się joga (zwłaszcza ta “hormonalna”). Przez większość czasu chodziłam do pracy, bo chciałam czymś zająć głowę, a nie siedzieć w domu. Zdarzały się dni, że musiałam sobie odpuścić.

Regeneracja – jeśli możesz, śpij! Poza potrzebną regeneracją dla organizmu będzie to dla Ciebie czas na wytchnienie od stanów depresyjnych.

Wyrozumiałość – dla samej siebie. Przez te najgorsze trzy tygodnie mogę śmiało powiedzieć, że poza trenowaniem, nie zrobiłam NIC produktywnego w moim życiu. Czas płynął na oglądaniu kompletnych głupot na Internecie, aby odciągnąć swoje myśli od smutku i najprościej ujmując – poddawać mózg ciągłemu rozproszeniu. Nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Tego wtedy potrzebowałam.

Podsumowanie

Ostatni miesiąc był koszmarem, z którego powoli wychodzę w bólach. Myślę, że zajmie to jeszcze trochę czasu, zanim mój organizm i umysł całkowicie wróci do normy. Jeśli miałabym wysnuć z moich wypocin najważniejszą radę, to: nigdy nie wierz na słowo. Gospodarka hormonalna to coś na tyle poważnego, że warto zasięgnąć opinii innego specjalisty (np. właśnie endokrynologa). Zrób też własny research. Nie mówię, żeby leczyć się samemu z pomocą wujka Google. Warto poczytać czy coś, co masz przyjmować, jest faktycznie koniecznie i wskazane. Oczywiście nie musisz sugerować się niczym, co napisałam poniżej. Nie jestem specjalistką, a jedynie dziewczyną, której przepisano lek, którego nie powinna przyjmować.

Dzisiaj nie będzie muzyki. Będzie za to Okuniewska, której podcasty utrzymywały mnie przy życiu. Dzięki Ci!

Trzymajcie się!
Kamila

Może Ci się również spodobać...